Facebookowe szaleństwo czyli co jeszcze może nami zawładnąć
Facebook określany jest niejednokrotnie nie tylko jako fenomen mediów społecznościowych, ale także jako fenomen internetowy w ogóle. Miliony użytkowników na całym świecie, bezpośredni kontakt ze znajomymi i możliwości lansu, przez informowanie świata, czego się słucha, co się lubi, a czego nie znosi – te zalety facebooka natychmiast zauważyli marketingowcy, zajmujący się sprzedażą i reklamą wielu światowej sławy marek. Jak grzyby po deszczu zaczęły powstawać tak zwane strony fanów danego produktu. Jednocześnie inaczej zaczęła wyglądać sprawa zagadnień ściśle związanych z promocją w sieci, jak np. pozycjonowanie stron, reklama w Internecie itp., ponieważ facebook, jako serwis mający frekwencję równą, a czasami przewyższającą strony z treściami pornograficznymi (które zazwyczaj zajmują pierwsze miejsce w rankingach najpopularniejszych stron), sam w sobie znakomicie się pozycjonuje. Z nieco innej strony tez należy podejść do problemu płatnej reklamy na facebooku. Taka reklama nie kieruje do naszego produktu i nie zachęca do bezpośredniego kupienia. Kieruje do naszego fanpage’u, na którym użytkownik będzie mógł się dowiedzieć od administratora takiej strony oraz innych tzw. lajkerów (lub po polsku: lubisiów), że nasz produkt jest fajny, modny, warty polecenia. Tym samym wszyscy, którzy dołączają do takiego fanpage’a, stają się jednocześnie rzecznikiem danego produktu.